Przykro mi... ale blog zostaje zawieszony....
Moim zdaniem nasz mistrz zachowywał się dziwnie. Kiedyś zawsze sprawdzał "nowe" wampiry. A dla Cedrika był taki miły. Aż za miły. Szłam z Virio troszkę z tyłu. Patrzyliśmy na naszego mistrza i naszą jedyną pociechę. W pewnym momencie Dediot poprosił abyśmy zostawli go sam na sam z naszym synem. Zgodziliśmy się. Odeszliśmy nieco na bok. Virio
...Cedrik nie wydusił ani słowa... a ja już sączyłam rozkosznie krew z jego szyi. Wiem, że zadałam mu tym potworny ból... ale musiał wytrzymać. Musiałam wypić wszystko do ostatniej kropli, inaczej by nie wyszło. Gdy w jego żyłach była już pustka, Virio zaniósł go do sypialni... w oczach miałam łzy.
Cedrik obudził się koło południa następnego dnia.
-
Wybaczcie mi, ale w tym misiącu notek już nie będzie, gdyrz mam troszkę napięty program. We wrześniu wszystko nadrobię!
Minęło już trochę czasu. Cedrik jest już młodzieńcem o pięknych zielonych oczach. Wchowywałam go przez te 17 lat. Nie miał pojęcia, że my, jego rodzice, jesteśmy wampirami. Ale w końcu... i tak się dowiedział.
Byłam pewna, że Cedrik już spał. Wyszliśmy cicho z Virio. Niedaleko naszego osiedla złapaliśmy dwie młode kobiety i powoli sączyliśmy krew
Rokoszowałam się smakiem krwi dość młodego policjanta. Była tak słodka. Na początku chciałam go oszczędzić... i później tylko wyczyścić pamięć... ale głód zrobił swoje. Wypiłam z niego wszystko do ostatniech kropli. Biedaczek nie miał szansy na przeżycie. Ocierając usta z krwi przypomniałam sobie o drógim. Bałam się, że uciekł. Ale na szczęście
...Obudziłam się koło 1 po południu. Byłam w szoku, że tak długo spałam. Prawie cały dzień siedziałam w parku i patrzyłam na ludzi. Jak matki i ojcowie bawią się ze swoimi pociechami, jak zakochani obdarzają się namiętnymi pocałunkami leżąc na trawie, jak niektórzy spieszą się do pracy. Takie zwykłe życie, pełne szczęścia, w którym od czasu do czasu
..."Głód... jestem głodna... głodna"
- Virio! Ile jeszcze mam czekać na tą cholerną noc? - Byłam już tak głodna... tak spragniona ludzkiej krwi
- Kochanie... jeszcze troszkę... godzinke... nie więcej... jedną kurewską godzinke... i pójdziemy na polowanie...złapiemy tyle ofiar ile tylko będziesz chciała. - zaczął mnie głaskać po głowie... przytulać.
-
Poszliśmy do pubu. Ja usiadłam przy barze. Virio przysiadł się do jakiejś młodej kobiety i zaczął z nią rozmawiać. Ja ściagnęłam płaszcz. Miałam na sobie czarną mini i białą bluzke... nie zakładałam stanika bo nie chciało mi się.. za bardzo spieszyłam sie na polowanie. Po chwili dosiadło się do mnie dwóch młoych mężczyzn. Zaczęli mnie głaskać po
...