Rokoszowałam się smakiem krwi dość młodego policjanta. Była tak słodka. Na początku chciałam go oszczędzić... i później tylko wyczyścić pamięć... ale głód zrobił swoje. Wypiłam z niego wszystko do ostatniech kropli. Biedaczek nie miał szansy na przeżycie. Ocierając usta z krwi przypomniałam sobie o drógim. Bałam się, że uciekł. Ale na szczęście Virio zaciągną go do pokoju i się nim zajął.
- Kurwa... tera mamy dwa trupy! Jak my się ich pozbędziemy?
- Do lasu, kochanie, do lasu z nimi. Ale dopiero po zmroku. A w czasie powrotu... znajdziemy sobie jeszcze jedną ofiare.
Do zmroku ciała leżały spokojnie w szafie. Virio powiedział że będzie trzeba je poćwiartować i wsadzić do reklamówki na śmieci.. żeby jakiś idiota nas czasami nie zobaczył.
Aż do wieczora siedzieliśmy znudzeni przed telewizorem. Jeszcze musiałam kłucić się o pilota bo Virio upierał się że chce oglądać "Pierwszą miłość". Ale jakoś udało mi sie wygrać tą "walke o ogień". Zjedliśmy jakieś tam kanapki... i wyciągnelismy ciała z szafy. Mogliśmy je bez problemu ćwiartować gdyż nie zostanie ani jeden ślat krwi... przecież wypiliśmy wszystko. Wzięłam nawjększy nóż jaki miałam... i powoli zaczelam "kroić" ciałka. A Virio pakował je do worków na śmieci.
Koło 23 wyszliśmy ze "śmieciami". Szybko szliśmy do lasu który był jakieś 3 kilometry od naszego domu. Było tak ciemno... tak przyjemnie... chłodno. Ciała zostawiliśmy koło starego dębu... uważanego za nawiedzonego. I ludzie mieli rację... to dżewo pochłaniało ciała które zostawialiśmy. W drodze powrotnej złapaliśmy jakąś młodą dziewczyne. Ale nie wypiliśmy z niej wszystkiego... bo byliśmy nasyceni po twych dwóch. Wyczyściliśmy jej pamięć i poszliśmy do domu.
Nie mogłam zasnąć... dręczyła mnie myśl o tych policjantach... zapomnieliśmy o ciałach tamtej trójki. Nie wypiliśmy z nich wszystkiego... więc mogli przeżyć... i powiedzieć co się stało.
- Kochanie... kochanie śpisz? - delikatnie szturchnęłam ukochnego.
- Co jest?
- Nie mogę zasnąć... boję się... że tamta trójka wyda kim jesteśmy.
- Nie martw się kochanie... będzie dobrze... śpij... - Mocno mnie przytulił i zaczął głaskać... i całować w czoło. W jego ramionach czułam się bezpieczna...