"Głód... jestem głodna... głodna"
- Virio! Ile jeszcze mam czekać na tą cholerną noc? - Byłam już tak głodna... tak spragniona ludzkiej krwi
- Kochanie... jeszcze troszkę... godzinke... nie więcej... jedną kurewską godzinke... i pójdziemy na polowanie...złapiemy tyle ofiar ile tylko będziesz chciała. - zaczął mnie głaskać po głowie... przytulać.
- Napewno? Będziemy ucztować w blasku księzyca pijąc krwe tych śmiertelników?
- Tak kochanie tak... wytrzymaj jeszcze... połóż się... prześpij... - zasnęłam spowrotem, wtulona w jego ramiona.
Mieszkaliśmy niedaleko centrum Dublina. Chcieliśmy mieszkać w Londynie... ale tam było wiele wilkołaków. Klimat tej wyspy dobrze nam robi. Ciągle pada... żadko pojawia się słońce. Od czasu do czasu wychodzimy gdzieś za dnia... do restauracji... czasami do kina. Nie możemy wzbudzać podjerzeń wśród tych cholernych ludzi. Co wieczór wyruszamy we dwoje na polowanie... ale najwięcej ofiar mamy zawsze w ostatni piątek miesiąca... wszyscy wtedy po wypłacie... pijani wracają późno do domu. Zastanawiasz się ja utrzymujemy mieszkanie? Proste swoim ofiarom zabieray również kase. To wielkie miasto... i gdy już jakiś głupi człowiek da się nabrać na te nasze gierki... to po nasyceniu się jego krwią... albo czyścimy mu pamięć... albo... zabijamy. Jak zabijamy to ciała zanosimy do lasu. Mało kto tam chodzi.
- Kotku... budź się... już pora. Idziemy coś przekąsić. - Virio zawsze budzi mnie pocałunkiem. Szybko się ubrałam i wyszliśmy z mieszkania, trymając się za ręce. Po drodze spotkaliśmy wielu naszych znajomyc... już ubabranych krwią. Moją uwagę przyciągnęła młoda pijana kobieta...
- Virio.... choć bierzemy ją... jest taka młoda... jej krew musi być tak słodka.
- Dobrze kotku.... do dzieła.
Podeszliśmy do niej... była na tyle pijna że wogóle nie kontaktowała... mamroczyła tylko coś o seksie w kiblu. Zaprowadziliśmy ją do jednej ze ślepych uliczek. Virio przymkna jej usta dłonią. A ja szybko wbiłam się w jej szyje... jej krew była tak wspaniała...miała tak cudowny smak... Mój kochany paznkociem przebił jedną żyłke na nadgarstku... sączył pomału krew... Wstałam powoli... on też...
- I co robimy? Czyścimy pamięć czy zabijamy?
- Zostawmy ją... i tak jest na tyle pijana że nic nie pamięta... wracajmy już do domu. Czekaj... masz całą brode i szyje we krwi.
I nagle poczułam jak jego cieply język delikatnie jeździ po mojej szyi i ustach...
- Chcę jeszcze krwi...
- Chcesz... więc wszystko dla mojej ukochanej.... idziemy...